Jesteś innym bratem.
Następnego dnia poszłam z Justin na zakupy, trzeba było kupić coś do jedzenia bo lodówka została pusta. Kupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i wróciliśmy do domu. W domu zajęliśmy się sobą ja słuchałam muzyki (http://www.youtube.com/watch?v=a-_7HjvbaTI), a Justin rozmawiał przez telefon. Przyrządziłam obiad ( kotlet schabowy z piersi kurczaka, frytki, surówka), a następnie zasiadaliśmy do stołu. Podczas obiadu pogadaliśmy trochę i na tym się zakończyło. Niby cieszyłam się, że wszystko jest jak wcześniej, ale brakowało mi brata, który ze mną rozmawiał. Zagubiona we własnych myślach na temat Justina poszłam do siebie. Zadzwoniłam do Sophii, że chcę się spotkać po 15 minut spotkałyśmy w małej restauracji, która znajdowała się koło mojego domu.
-Witam-powiedziałam, chichocząc. Sophia przyszła z Troyem.
-Heja-odpowiedziała. Tym razem była z Troyem szczęśliwa. Przytulali się , śmiali, całowali co jakiś czas, ale to nie były zwyczajne pocałunki tylko normalnie prze lizali się i to nie jeden raz . Wyglądali na bardzo zakochanych. Patrzyłam a nich z uśmiechem na twarzy. Cieszyłam się, że moja przyjaciółka w końcu kogoś sobie znalazła. Postanowiłam im nie przerywać. Siedziałam sama w przystoliku, patrząc co oni robą, byłam bardzo szczęśliwa nie mogłam przestać się uśmiechać. W nieoczekiwanym momencie dostałam SMS od Justina.
-Ym... Sophia muszę już iść.
-Ale chciałaś się spotkać, coś się stało ?
-Nie, nic tak tylko. Chciałam pogadać, ale to już nie ważne. Muszę iść do na prawdę ważne. Lece. Narka Troy.
Wybiegłam jak najszybciej z restauracji i poszłam szybkim krokiem do domu. Justin czekał już w salonie, siedząc na kanapie z łzami w oczach. Obawiałam się najgorszego.
-Justin!- krzyknęłam przerażona.-Co się stało ? Czemu płaczesz ?
-Nie płacze.- odpowiedział. W tym samym momencie poleciała mu na policzku łza.
-Ale chcesz płakać.
-Chcę, a to jest różnica.
-Dobra. Co się stało ?
Justin siedział w ciszy, zakrył się rękami i zaczął szlochać, a ja nadal z cierpliwością czekałam na odpowiedź. Jednak się jej nie doczekałam...
-Witam-powiedziałam, chichocząc. Sophia przyszła z Troyem.
-Heja-odpowiedziała. Tym razem była z Troyem szczęśliwa. Przytulali się , śmiali, całowali co jakiś czas, ale to nie były zwyczajne pocałunki tylko normalnie prze lizali się i to nie jeden raz . Wyglądali na bardzo zakochanych. Patrzyłam a nich z uśmiechem na twarzy. Cieszyłam się, że moja przyjaciółka w końcu kogoś sobie znalazła. Postanowiłam im nie przerywać. Siedziałam sama w przystoliku, patrząc co oni robą, byłam bardzo szczęśliwa nie mogłam przestać się uśmiechać. W nieoczekiwanym momencie dostałam SMS od Justina.
-Ym... Sophia muszę już iść.
-Ale chciałaś się spotkać, coś się stało ?
-Nie, nic tak tylko. Chciałam pogadać, ale to już nie ważne. Muszę iść do na prawdę ważne. Lece. Narka Troy.
Wybiegłam jak najszybciej z restauracji i poszłam szybkim krokiem do domu. Justin czekał już w salonie, siedząc na kanapie z łzami w oczach. Obawiałam się najgorszego.
-Justin!- krzyknęłam przerażona.-Co się stało ? Czemu płaczesz ?
-Nie płacze.- odpowiedział. W tym samym momencie poleciała mu na policzku łza.
-Ale chcesz płakać.
-Chcę, a to jest różnica.
-Dobra. Co się stało ?
Justin siedział w ciszy, zakrył się rękami i zaczął szlochać, a ja nadal z cierpliwością czekałam na odpowiedź. Jednak się jej nie doczekałam...
Tagi:
5
05.02.2012 o godz. 17:01
5.02.2012, 17:44
Sickofyou
napisał(a):
Podoba mi się :]


